Deus Meh: Rozłam ludzkości.

Deus Ex: Human Revolution to jedna z moich ulubionych gier z zeszłej generacji konsol.
Cyberpunkowy świat, ciekawa fabuła, charyzmatyczny bohater i niesamowita muzyka. Gra miała kilka wad – takich jak walka z bossami, ale twórcy ze Square Enix wielokrotnie mówili, że wiedzą o problemach i w kolejnej części będzie lepiej.

Jeżeli pierwsza część była świetna, a deweloperzy wiedzą co poprawić to teoretycznie kolejna część powinna być jeszcze lepsza. Niestety z Mankind Divided tak się nie stało.

Praga, czyli hub po którym się przemieszczamy, jest nudna i nie umywa się do Detroit. Historia też jest nudna. Jensen stał się nijaki. Nuda i nijakość – to najlepsze podsumowanie tej gry.
Nic nie ciągnie do przodu, pod koniec aż się musiałem zmuszać, by skończyć. Jest kilka ciekawych misji pobocznych, ale misje te skonstruowane są tak, że trzeba się przemieszczać między różnymi dzielnicami miasta za pomocą metra. Przy każdej takiej jeździe metrem następuje skandalicznie długi ekran ładowania.

Jeżeli chcecie grać po cichu to loadingi i ekrany ładowania to coś, co będziecie widzieli przez większość swojej przygody z tym tytułem. Przy każdej jeździe metrem, po każdej śmierci, po każdym wczytaniu gry trzeba czekać czasami dobre kilka minut. Nawet czasy ładowania w Bloodbornie nie umywają się do tego. Przy jednym trudniejszym momencie, gdzie zginąłem 3 razy, za czwartym wyłączyłem konsolę, bo dłużej czekałem na wczytanie się gry niż rzeczywiście grałem.

Sama rozgrywka wygląda dokładnie tak samo, jak w poprzedniej części. Doszło co prawda kilka umiejętności, ale poza hackowaniem na odległość nic nie skłoniło mnie, żebym z tych nowości użył więcej niż jeden raz. O ile hackowanie w poprzedniej części było czymś w miarę nowym o tyle tutaj jest tylko irytującym przerywnikiem. Przeciwnicy to nadal idioci, ale z sokolim wzrokiem i na najwyższym poziomie trudności czasami zdarza się im wypatrzeć nas z kilometra. Nadal nie ma możliwości stuknięcia w ścianę czy rzucenia jakiegoś kamienia, by zwrócić uwagę wroga.

Niemal od samego początku do samego końca czułem się jakbym grał w jakieś mniej udane rozszerzenie do Buntu Ludzkości niż w pełnoprawną kolejną część.

Niestety Deus Ex to póki co moje największe rozczarowanie w tym roku.

Ocena: 2/5